Wstęp do Świeżego Wiatru

Jeśli świat ma być lepszy, to trzeba wprowadzić pewne reguły, lecz nie mogą one wypływać z „wnętrza”, gdyż na co dzień mamy do czynienia z różnymi „wnętrzami” (religiami, systemami filozoficznymi…). Dlatego argumenty typu „Bo tak nas nauczył Jezus Chrystus” nie trafiają do całego społeczeństwa, lecz są przeznaczone tylko dla Chrześcijan.

I tutaj nasuwa się analogia do informatyki: nie możemy mówić do maszyny A w kodzie maszynowym maszyny B – potrzebna jest warstwa pośrednicząca, np. język C zrozumiały dla wszystkich maszyn świata (1). Ludziom też potrzeba argumentacji, która jest do przyjęcia dla Chrześcijan, Żydów, Muzułmanów, … i Ateistów! Dlatego doszedłem do wniosku, że potrzebny jest „uniwersalny zestaw dogmatów” i na tej podstawie buduję swą ideologię.

Dla swojej ideologii (nazwałem ją świeżym wiatrem) proponuję zestaw dwóch twierdzeń:

  • Wszyscy ludzie są równi
  • Wszyscy ludzie są omylni

Oczywiście są ludzie, którzy będą twierdzić, że jest inaczej (patrz np. wlepka z napisem „Dziękuję Ci Mamo, że jestem biały”). Można (przynajmniej mnie to przekonuje) wykazać, że obydwa twierdzenia są właściwe:

  • Wszyscy ludzie są równi – załóżmy, że nie. Nasuwa się więc pytanie „kto jest lepszy i dlaczego?” Przecież Żydzi (tak tylko teoretycznie) mogą porozlepiać podobne wlepki np. „Chrześcijanie – opał na stos”. Argumentacja „Moja rasa jest lepsza, bo to jest MOJA rasa” jest głupia, gdyż osoba trzecia nie może stwierdzić, kto ma rację. Żeby stwierdzić wyższość jednych ludzi nad innymi, to trzeba znaleźć obiektywne argumenty! Próbowano już i takie wcisnąć np. „Żydowską macę robi się z krwi niewinnych niemowląt” – każdy nie ślepy i nie idiota (jakby to bodaj Mark Twain powiedział) wie, że jak doda się czerwony barwnik do ciasta, to … wiadomo, że to jest głupota. Współczesna historia nie dostarcza żadnych dowodów na wyższość kogoś nad kimś, no chyba że… ktoś zrobił coś naprawdę wielkiego. Ale to i tak nie zmienia faktu, że reszta społeczeństwa jest „be”.
  • Wszyscy ludzie są omylni – Prawo Wielkich Liczb i tzw. Praktyka Dnia Codziennego najlepiej dowodzą tego twierdzenia.

Na tej podstawie budowana jest ideologia Freŝa Vento (wym. Fresza Wento tj. Świeży Wiatr). A dlaczego nazywa się właśnie tak? Tutaj pragnę opowiedzieć przypowieść o rzece.

Wyobraźmy sobie wielką rzekę. W niej są zanurzone różne rzeczy – płyną z nurtem. W niej też od czasu do czasu pojawia się „ślachetna ryba” płynąca pod prąd. Rzeka przepływa koło lasu. Wieje wiatr i unosi liście. Rzeka wpływa do oceanu, lecz niedaleko powstaje hydroelektrownia, więc ekipy robotników kopią nowe koryto. W końcu kierownik budowy puszcza tam rzekę, tak by dawała prąd. Otóż rzeka to życie, różne rzeczy to my, ryby to antykonformiści, liście zaś to nonkonformiści . Ekipy robotników pracujące za miskę ryżu to posłuszni, otumanieni artyści, ludzie nauki (niestety). Koryto to nowy ład, jaki szykują nam Wielcy Tego Świata (czyt. kierownik budowy) by zarabiać pieniądze (hydroelektrownia).

Może się szanownym czytelnikom wydawać dziwnym, że w „Credo” mówię o swej niewierze, a dzis mówię o oligarchii. Przytoczę słowa Lawrencego Lessliga:

„Podobnie, gdy druga strona mówi: „Wymiana plików jest jak wejście do Tower Records, zabranie płyty z półki i wyjście” – jest to prawdą, przynajmniej w części. Kiedy Lyle Lovett nagra (wreszcie) nowy album, a ja zamiast go kupić, ściągnę go za darmo z Kazaa, będzie to bardzo podobne do kradzieży jednego egzemplarza z Tower. Lecz nie do końca jest to kradzież z Tower. W końcu, gdybym zabrał CD z Tower Records, Tower mogłoby sprzedać jedną płytę mniej. I kiedy wynoszę stamtąd płytę, mam też kawałek plastiku, okładkę, coś, co mogę postawić na półce. (Skoro już o tym mowa, możemy też zauważyć, że gdybym wyniósł płytę z Tower Records, to maksymalna kara, jaką mógłbym dostać, wyniosłaby, zgodnie z prawem stanu Kalifornia, najwyżej 1000 dolarów. Natomiast gdybym ściągnął płytę z 10 utworami, według RIAA miałbym do zapłacenia odszkodowanie w wysokości 1,5 miliona dolarów.”

Niestety, RIAA wprowadza „reguły gry” niezgodne ze zdrowym rozsądkiem, lecz za to bardzo dla nich korzystne. A co z tego ma artysta? Zaledwie miskę ryżu.

Dlatego też, wyznaczyłem sześć filarów świeżego wiatru w trzech grupach:

  • Wolność myślenia i przekonania
  • Wolność słuchania i wypowiadania
  • Wolność języka i środków przekazu

Lecz żeby funkcjonowała wolność, to trzeba uwolnić się od wpływów lobbingu. Jak? Być nonkonformistą tzn. myśleć.
Na zakończenie pozostawiam kolejny cytat z pana Lessiga:

„By zwalczyć „piractwo”, w imię ochrony „własności”, przemysł medialny rozpętał wojnę, w którą teraz poprzez lobbing i wspieranie licznych kampanii zaangażował się również rząd. Tak, jak w przypadku każdej wojny, również ta niesie za sobą zarówno bezpośrednie, jak i uboczne straty. Jej ofiarami, tak jak zawsze tam, gdzie tworzy się nowe zakazy, będą przede wszystkim zwykli ludzie.Do tej pory omawiałem konsekwencje tej wojny, a w szczególności jej skutki dla „wolnej kultury”. Teraz ten opis konsekwencji zamierzam rozwinąć w pełen wywód. Czy jest to wojna uzasadniona? Moim zdaniem nie. Nie ma żadnego dobrego powodu, dla którego właśnie teraz, po raz pierwszy w historii, prawo ma stawać w obronie starego przeciwko nowemu. Dokładnie wtedy, gdy potęga własności, zwanej „własnością intelektualną”, osiągnęła swoje historyczne apogeum. Jednak „zdrowy rozsądek” widzi to inaczej. Zdrowy rozsądek trwa po stronie Causbych i przemysłu medialnego. Radykalne roszczenia do kontroli w imię własności rozbrzmiewają nadal, a bezkrytyczne odrzucenie „piractwa” jest wciąż na fali.

(1) – Pewne uproszczenie: kod w języku C musi zostać „przetłumaczony” na zapis zrozumiały dla maszyny. Do tego celu służą kompilatory. Nie wiem, czy istnieją do wszystkich architektur, ale na pewno do tych najpopularniejszych

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *